Jak wizualnie przygotować książkę lub ebooka do wydania?

Piszesz książkę – fabularną, poradnik, dziennik. Kończysz. Po tak wielu poświęconych na pisanie godzinach masz wreszcie gotową całość. Uff. Tylko co robi się dalej?

Ścieżki w zasadzie są dwie – albo oddajesz treść książki do wydawnictwa, które zajmuje się wszystkim, co stanie się z twoją książką od tej pory, albo robisz to sam. Tym pierwszym przypadkiem nie będę się zajmować w poniższym wpisie – każde wydawnictwo pracuje nieco inaczej, a ty, jako autor, nie masz na to wielkiego wpływu. 

Chciałabym skupić się na przypadku, w którym twórca książki jest nie tylko autorem, ale też zajmuje się procesem wydawniczym lub przynajmniej pełni nad nim nadzór.

Zdarzyło mi się wiele razy dostać pytanie na temat tego, jak to się robi, że “książka, w sensie napisany tekst, staje się książką w pełnym tego słowa znaczeniu”. Pomiędzy tymi dwoma stanami skupienia jest proces, który nazywamy składem – który z tekstu napisanego przez autora (zwykle w Wordzie albo Dokumentach Google) robi gotowy plik – do czytania na komputerze czy czytniku, albo do wydruku.

Skład to proces, w którym formatuje się tekst i dostosowuje go do użycia na wybranym nośniku. Trochę inaczej więc będzie wyglądał skład tekstu dla publikacji drukowanych – a inaczej dla ebooków. 

Ale w sumie po co ten skład? Co to daje?

Na grafice poniżej po jednej stronie zamieściłam przykład tego, jak wyglądał tekst przed składem, po drugiej – po składzie do wersji cyfrowej w formacie PDF. Strona tekstu wygląda zdecydowanie inaczej, ale warto zaznaczyć, że nie o wygląd tu chodzi. 

Podstawową funkcją składu tekstu powinno być poprawienie jego czytelności i łatwości odbioru przez czytelnika. Każdy element składu, taki jak na przykład liczba słów w linii, odstępy między liniami, odstępy ilustracji od tekstu czy wygląd spisu treści, powinien być dobrze przemyślany. 

Wzajemne stosunki stylów krojów pisma to dziedzina sama w sobie – w składzie zawsze warto stawiać na minimalizm i przede wszystkim myśleć o tym, czy docelowemu czytelnikowi łatwo będzie rozeznać się w tekście – a nie czy będzie on zachwycać zawijasami.

Ile zajmuje skład tekstu?

Odpowiedź na to pytanie przede wszystkim zależy od tego, jak bardzo zależy ci na dopracowaniu doświadczenia użytkowników twojej książki. Zdarzyło mi się widzieć procesy składania 100-stronicowych książek, które zajmowały zaledwie godzinę zegarową. Polegały oczywiście wyłącznie na skopiowaniu tekstu z Worda i wrzuceniu go na przykład do Canvy (która, swoją drogą, oferuje niezbyt dobre doświadczenie dla składaczy – więcej o tym, do czego Canva się nadaje, a do czego nie, pisałam we wpisie Canva w pracy profesjonalnego grafika – tak czy nie?).

Mnie samej skład dłuższych książek zajmuje zwykle dziesiątki godzin. Jeśli tylko widzę, że mogę poprawić coś jeszcze – zawsze poprawiam.

Czy da się między tymi dwoma podejściami znaleźć balans – mieć estetyczną książkę i czytelników, których nie będą boleć oczy po dwóch stronach, a jednocześnie nie spędzać nad tym pół życia? Myślę że tak – już bowiem przy znajomości podstawowych zasad składu jesteśmy w stanie znacząco poprawić jakość doświadczenia czytelników. 

Robić samemu, czy oddać grafikowi?

Mam na to zawsze tę samą odpowiedź: jeśli czujesz się na siłach, żeby spróbować samodzielnie złożyć swoją książkę, zainwestować pieniądze i czas w oprogramowanie i wiedzę – spróbuj. 

Co do oprogramowania – większość profesjonalistów pracuje od lat na Indesignie. Jest to jeden z programów Adobe, za który, tak jak za każdą ich aplikację, płaci się w tej chwili miesięczny abonament. 

Osobiście uważam, że bardzo dobrą alternatywą dla Indesigna w tej kwestii jest Affinity Publisher, za którego płaci się jednorazowo nieco więcej – ale, no właśnie, jednorazowo.

Co do wiedzy – to jest to trudny temat. Ponieważ skład jest dziedziną w dużej mierze opartą na języku, w jakim jest napisany dany tekst, a wiedza w internecie za darmo jest dostępna głównie po angielsku, chcąc składać po polsku dobrze, trzeba poszukać innych źródeł, takich jak książki branżowe czy szkolenia.

Gdybym miała polecić jedną publikację, wskazałabym szeroko polecaną pozycję “Typografia książki. Podręcznik projektanta”. Choć może odstraszać wielkością (i ciężarem!) – to naprawdę dobry wstęp do sztuki projektowania książek.

Z drugiej strony – jeśli już na tym etapie tego typu przygotowania brzmią jak dużo zaangażowania – być może warto skorzystać z usług grafika, który ma zasoby i doświadczenie w tej materii.

Jak wybrać odpowiedniego grafika do naszego składu?

Przede wszystkim warto zastanowić się, czego oczekujemy. 

  • Książka do druku czy ebook?
  • Ze zdjęciami czy bez? Jeśli ze zdjęciami – czy zrobimy je sami i dostarczymy grafikowi, czy to grafik ma znaleźć pasujące zdjęcia w bankach zdjęć?
  • Okładka – czy ją także ma zaprojektować grafik, czy może dostarczymy ją z innego źródła (stworzymy sami albo kupimy projekt od kogoś innego)?
  • Dla jakiej grupy docelowej przeznaczona będzie książka? W jakim stylu i kolorystyce ma być utrzymana? Czy książka jest wydawana pod jakąś marką, która ma już swoją identyfikację wizualną, której należy się trzymać?
  • Dla jakiej grupy wiekowej przeznaczony będzie ten produkt? W wypadku treści kierowanych do starszych osób – trzeba zwrócić szczególną uwagę na wielkość tekstu.
  • Ile stron ma nasz maszynopis oraz ile mniej więcej stron chcielibyśmy uzyskać po składzie?
  • Jaki budżet jesteśmy w stanie zaakceptować? Choć finanse to dzieląca kwestia i sądzę, że nawet w wypadku mniejszych budżetów grafik nie powinien schodzić z jakości – uważam, że w wyjątkowych sytuacjach można zaproponować mniej skomplikowany skład – na przykład bez użycia materiałów dodatkowych jak zdjęcia czy ilustracje, albo bez rozbijania tekstu na skomplikowane układy kolumn, co pozwoli zaoszczędzić czas i skupić się na podstawowej czytelności, która sama w sobie może wywoływać zadowolenie i spokój ducha u czytelnika.

Po odpowiedzeniu sobie na te pytania mamy już parę poszlak – możemy szukać grafików, którzy mają w swoim portfolio na przykład prace skierowane do konkretnych grup wiekowych, albo takich, którzy składają teksty wyłącznie do druku, jeśli nie potrzebujemy wersji elektronicznych.

O czym warto pamiętać, jeżeli chodzi o skład tekstu?

Chciałabym w tym miejscu zwrócić uwagę na rzecz, która niepokoi mnie od samego początku mojej pracy jako grafik.

W klasycznym procesie wydawniczym książka przechodzi przez przynajmniej dwa etapy korekty:

  • pierwszy, co pewnie jest intuicyjne – gdy tekst został właśnie napisany i trzeba go sprawdzić,
  • drugi, co powinno być tak samo intuicyjne – już po składzie tekstu, tuż przed tym, jak ten idzie do druku czy publikacji.

W procesie, w którym to autor robi większość rzeczy dookoła wydawania książki, redaktorem i korektorem jest znajomy z branży, a jedynym zleceniobiorcą w procesie jest grafik-składacz, zapomina się często o tym, że po procesie składu – tekst należy jeszcze raz sprawdzić.

Należy pamiętać, że proces składu, nawet jeśli jest zaopiekowany na najwyższym poziomie, leży w rękach jednej osoby. Tak zwane opatrzenie jest w tego typu pracach wizualnych dużym wyzwaniem i niestety nawet po latach praktyki trudno je w zupełności wyeliminować.

Zachęcam więc zawsze gorąco do tego, by po zakończeniu prac nad książką chociażby sam autor przeczytał tekst w całości i uważnie. Oczy, które zdążyły odpocząć przez czas korekty i składu, mogą teraz na powrót pomóc w dopatrzeniu się ostatnich niewielkich niedociągnięć.

Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem terminy są nieubłagane – namawiam jednak, by tam, gdzie to możliwe, dać tekstowi jeszcze tę odrobinę uwagi. Pracowaliśmy przecież nad nim tak długo – szkoda byłoby odpuścić na dwa kroki przed końcem.

Przeczytaj coś jeszcze:

<

Skontaktuj się ze mną

Jeśli chcesz spytać o współpracę, wycenę albo po prostu potrzebujesz porady, napisz maila lub zadzwoń:

Kontakt telefoniczny w godz. 9:00-15:00 (dni robocze). Jeśli nie odbieram, wyślij mi SMSa z prośbą o kontakt, na pewno oddzwonię 🙂

Na zapytania mailowe staram się odpowiadać w przeciągu 1-2 dni roboczych.