Moja relacja z Canvą jest trudna i na przestrzeni ostatnich lat zmieniała się radykalnie. Wraz ze wzrostem doświadczenia w graficznej pracy na pewnym etapie starałam się udawać, że to narzędzie nie istnieje i odradzać je, komu tylko mogłam, żeby po latach docenić, w jaki sposób można je wykorzystać w profesjonalnej pracy.
„Na platformie Canva z łatwością stworzysz dowolny projekt. Wydrukuj go lub udostępnij, gdzie i komu tylko chcesz.” – tak na swojej własnej stronie przedstawia się Canva.
Do pewnego stopnia można się z tym przedstawieniem zgodzić. Rzeczywiście w Canvie jesteśmy w stanie stworzyć wiele różnych formatów – jak w dowolnym programie graficznym ustalamy wielkość, nomen-omen, kanwy, na której będziemy pracować – i tworzymy swój własny projekt. Możemy stworzyć rzeczy na swoje media społecznościowe, prezentacje, krótkie filmy w pionie lub poziomie, a nawet druki – o czym jednak szerzej trochę później.
Canva – zalety
Rozwiązanie na brak pomysłów
Podstawową mocą Canvy, gdy zaczynała się rozwijać wiele lat temu, była różnorodność wbudowanych szablonów. Pamiętam doskonale, że gdy potrzebowałam szybko stworzyć ładną prezentację na studiach – Canva była do tego naprawdę świetnym narzędziem.
Pamiętam też, że gdy jeszcze nawet nie myślałam o zostaniu grafikiem, Canva pomagała mi tworzyć treści na media społecznościowe do moich projektów. Jak na mój brak graficznego smaku w tamtym momencie – myślę, że te grafiki były dużo lepsze, niż byłyby, gdybym stworzyła je w programie nieoferującym takiej różnorodności szablonów.
Intuicyjność
Canva jest prostym narzędziem. Gdy zdarza mi się rozmawiać z ludźmi, którzy pytają mnie, gdzie sami mogą sobie zaprojektować na przykład grafiki na LinkedIn albo prosty plakat, w głowie oczywiście pojawiają mi się nazwy programów, które służą właśnie do tego – jak Photoshop czy Affinity Photo, jak Designer czy Illustrator. Ale gdy zaraz słyszę, że nie mają na to budżetu i wcale nie chcą tego komuś zlecać – ciężko mi wskazać im lepsze narzędzie niż Canva.
Jeśli ktoś jest na tyle zapoznany z komputerem, że umie sam zrobić prezentację w PowerPointcie – będzie w stanie także stworzyć prezentację czy dowolną inną formę w Canvie. Sądzę, że jest naprawdę dobrym narzędziem dla ludzi, którzy chcą po prostu sami przygotować materiały do swoich projektów i na ten moment nie interesuje ich to, jak bardzo profesjonalne będą. Moim zdaniem – jest to bezpieczne miejsce dla tego typu projektów (z dużą gwiazdką przy tworzeniu logo, o którym więcej niżej).
Miejsce swobodnej współpracy
Myślę, że jeśli miałabym wskazać zaletę Canvy, która sprawiła, że się polubiłyśmy – byłby to właśnie ten punkt. Przez lata nie doceniałam tej możliwości, a teraz korzystam z niej pełnymi garściami. Niekiedy zdarza się, że przychodzi do mnie klient, który chce zestaw rzeczy na otwarcie swojej działalności – na przykład projekt prostej strony internetowej, ulotkę oraz szablon grafik na media społecznościowe, który będzie mógł sobie swobodnie edytować. Jeśli pracujemy na przykład tylko na programach Adobe, trzeba brać pod uwagę to, że nie każdy klient będzie chciał lub będzie mógł pozwolić sobie na zakup abonamentu tylko po to, żeby raz w tygodniu edytować sobie szablon grafiki na Facebooka, którą dla niego przygotowaliśmy.
Jeśli nie mamy dogodnej dla klienta alternatywy, ten będzie miał dwie opcje – albo będzie musiał zgodzić się na to, żeby płacić nam za każdą kolejną grafikę, którą będziemy dla niego przygotowywać raz w tygodniu przez kolejne miesiące albo lata – co dla nas może wyglądać dobrze, ale prawda jest taka, że często początkowe budżety na to nie pozwalają – albo w ogóle zrezygnuje z tej części zlecenia, bo po prostu jedna grafika nie będzie miała dla niego wystarczającej wartości w kontekście rozwoju biznesu.
Żeby tego typu współpraca miała szansę powodzenia, narzędzie, w którym to robimy, musi spełniać trzy warunki:
- być w dostępnym dla klienta budżecie;
- być jednocześnie na tyle rozbudowane, by można było przenieść tam szablon stworzony w oprogramowaniu typu Adobe czy Affinity,
- ale też na tyle intuicyjne, by klient był w stanie edytować szablon bez spędzania długich godzin na nauce interfejsu.
Canva w swojej podstawowej wersji spełnia ten pierwszy warunek idealnie – jest darmowa. W trzecim, jak już wspomniałam wcześniej – także myślę, że radzi sobie nieźle. Co do drugiego punktu – zależy oczywiście o jakich konkretnie grafikach mówimy i o jakim stopniu edycji, ale zakładając, że stopień edytowalności nie musi być na zbyt wysokim poziomie, myślę, że Canvę można uznać za całkiem niezłe rozwiązanie w tej kwestii.
Warto zaznaczyć, że Canva ma dwa sposoby udostępniania tego typu treści – pozwala zarówno na udostępnienie danego pliku i współpracę z klientem nad projektem w czasie rzeczywistym, gdzie i on i projektant mają możliwość edycji – ale także oferuje rozwiązanie w postaci udostępniania szablonów grafik – gdzie to klient dostaje kopię danego pliku, a jego oryginał leży bezpiecznie u nas.
Ciągły rozwój
Myślę, że jest sporo rzeczy, które można zarzucić Canvie, ale nie jest nią na pewno stanie w miejscu. Od czasu swoich początków i bycia generatorem opartym na gotowych szablonach, przeszła długą drogę. Biblioteka elementów graficznych znacznie się od tamtego czasu powiększyła, dodano możliwości edycji zdjęć, usuwania tła, filtrów, dodano możliwości szerszej edycji tekstu, stworzono także całe narzędzie do projektowania dokumentów, dodano elementy pomocnicze jak prowadnice czy spady, wprowadzono mnóstwo dodatkowych opcji eksportu, dodano też możliwość edytowania filmów, dodawania animacji i pewnie wiele innych rzeczy, z których nigdy nie miałam okazji skorzystać. Czy sądzę, że wszystkie te rzeczy są dobrze dopracowane? Nie. Ale też pamiętam, z jakiego miejsca Canva startowała i widzę w niej potencjał na przyszłość jeśli chodzi o używanie we współpracy z klientami, o którym pisałam wyżej.
Sądzę, że Canva nie idzie w stronę profesjonalizacji, więc raczej nie wypchnie z rynku tradycyjnych programów graficznych. Myślę, że ten rozwój jest raczej skierowany w stronę docierania do coraz to nowszych grup docelowych z branży kreatywnej, do ludzi, którzy chcą robić tego typu rzeczy sami i używają Canvy na swoje własne nieliniowe sposoby.
Canva – wady
Grafika w stylu canva
To, co w plusach wyżej opisałam jako zaletę – to znaczy możliwość wyboru spośród dużej ilości gotowych szablonów – co na początku było dużą siłą Canvy, na przestrzeni lat zmieniło się w jej przekleństwo. Wszystkie te szablony, choć z pozoru różne, mają w sobie coś wspólnego. To jest jakieś połączenie stylu, kompozycji, wyglądu używanych elementów graficznych, połączeń krojów pisma, które – jeśli wystarczająco dużo razy się je tworzyło lub nawet oglądało – stają się powtarzalne.
Ta powtarzalność bywa określana po prostu stylem canva, ale oczywiście nie musi być czymś złym, jeśli mamy jej świadomość i zgadzamy się na nią w wypadku treści, które tworzymy, a które nie muszą być dopracowane.
Problem problem zaczyna się tam, gdzie grafiki powinny być przygotowane profesjonalnie – ale przez ten styl (a może czasem dzięki niemu?) – widać, że profesjonalne nie są. Warto mieć to w głowie i za każdym razem przemyśleć, jaki efekt chcemy osiągnąć taką grafiką – i jeśli zgadzamy się na tego typu konsekwencje, jest to w porządku.
Logo z Canvy
Ponieważ na co dzień pracuję z identyfikacją wizualną, różnego rodzaju poradniki o projektowaniu logo znajdują mnie w sieci regularnie. Wiele razy zdarzyło mi się przeczytać poradę sugerującą, że jeżeli dopiero zaczynasz swój biznes i nie masz środków na profesjonalnego grafika, a jednak do rozpoczęcia pracy bardzo potrzebujesz logo – zrób sobie swoje pierwsze logo w Canvie. Możesz skorzystać z półgotowych szablonów, gdzie wystarczy wpisać tylko nazwę swojej marki, możesz też stworzyć logo z tysięcy elementów, które w Canvie są za darmo.
Podzieliłabym problemy z tym podejściem na dwie grupy – techniczne i prawne.
Techniczne, bez większego rozpisywania się, dotyczą głównie braku możliwości tworzenia grafik wektorowych w Canvie, a logo niewektorowe generuje całą masę dalszych problemów, o których chciałabym w niedalekiej przyszłości napisać oddzielny artykuł.
Jeśli jednak nawet zignorujemy możliwe problemy techniczne i uznamy, że możemy żyć z takim chałupniczo wykonanym logo, dalej pojawiają się problemy natury prawnej, zdecydowanie bardziej poważne.
Należy pamiętać, że elementy graficzne, których używamy, są objęte licencjami – dotyczy to nie tylko Canvy, ale w zasadzie każdego miejsca, z którego możemy pobrać lub wygenerować grafiki, zdjęcia, filmy czy dźwięki. Nawet jeśli licencja zezwala na użytek komercyjny – to znaczy w projektach, które przynoszą nam zysk – bardzo często nie zezwala na użycie elementów w znakach towarowych. Canva, tak samo jak wiele tego typu narzędzi, mówi wprost, że jeśli stworzyliśmy swoje logo z jej gotowych elementów – nie mamy prawa go zastrzec, nie jest więc i nigdy nie ma prawa być naszym pełnoprawnym znakiem marki.

Jak to się ma do faktu, że w Canvie jest mnóstwo szablonów do tworzenia grafik przypominających logo, a nawet gdy wyszukamy frazę „logo”, dostaniemy całą listę gotowych formatów, sugerującą, że jest to narzędzie, w którym bez przeszkód można stworzyć swój znak?

W wytycznych dotyczących znaków towarowych możemy wyczytać, że jeśli stworzymy logo tylko z użyciem krojów pisma oraz podstawowych kształtów (których zakres nie jest jednoznacznie zdefiniowany), możemy tego logo używać jak czegoś, co rzeczywiście zaprojektowaliśmy sami. Z drugiej strony, gdy tylko wybierzemy sobie któryś z formatów podpisanych jako logo, zaleje nas fala szablonów i elementów, których użycie odbiera nam prawo do dysponowania logo jako swoim dziełem.
Szczerze mówiąc, uważam tę praktykę za bardzo mylącą, szczególnie dla kogoś, kto nie ma pojęcia o grafice, kto dopiero poznaje to, jak wygląda świat projektowania. Jest to tym bardziej problematyczne, że Canva jest ewidentnie nastawiona na tego typu osoby.
Druki, druki, druki…
Także wątek tworzenia grafik do druku w Canvie jest problematyczny. Z jednej strony trzeba sobie powiedzieć wprost, że Canva nie jest stworzona do druków – samo przestawienie przestrzeni kolorystycznej na CMYK, której najprawdopodobniej będzie wymagać drukarnia, jest wyzwaniem i da się to zrobić na ten moment jedynie w wersji Canva PRO – płatnej.
Z drugiej strony – ciężko o bardziej intuicyjne narzędzie do stworzenia plakatu czy ulotki, gdy robimy to pierwszy (i czasem jednocześnie ostatni) raz w życiu.
Niemożność dostosowania na przykład takich elementów jak spady – wyraźnie pokazuje, że nawet jeśli projekty z Canvy w jakimś stopniu nadają się do druku – to powinien być to raczej druk domowy, albo taki, od którego nie wymagamy niesamowitej jakości.
Podsumowanie – Canva dobra czy niedobra?
Jak wspomniałam we wstępie, był czas, kiedy wydawało mi się, że jest to bezwartościowe narzędzie, przed którym trzeba przestrzegać innych. Chociaż mam swoje przemyślenia co do konkretnych kwestii – takich jak na przykład wyżej opisana sprawa projektowania logo – na ten moment myślę, że jest to program wypełniający konkretną rynkową potrzebę: możliwość tworzenia grafik dla ludzi, którzy albo dopiero zaczynają, albo wręcz nigdy nie chcą zostać grafikami. Doceniam też możliwości współpracy z klientami, jakie daje mi to narzędzie i z ciekawością czekam na to, w którą stronę się rozwinie w dalszych latach.